Mojregion.eu - Mój region w Europie

Chorwacja w referendum powiedziała „tak” Unii Europejskiej

Chorwaci poparli w niedzielnym referendum członkostwo swojego kraju w Unii Europejskiej. Za członkostwem w Unii opowiedziało się ponad 66 proc. głosujących, a przeciw było 33 proc. – to wyniki po przeliczeniu głosów z 99 proc. Komisji. W referendum obywatele Chorwacji odpowiadali na pytanie: "Czy jest Pani/Pan za członkostwem Republiki Chorwacji w Unii Europejskiej?". Teraz ratyfikację traktatu akcesyjnego (podpisanego w czasie polskiej prezydencji) przeprowadzić muszą wszystkie państwa członkowskie UE. Jeśli zrobią to bez problemów, wówczas 1 lipca 2013 roku Chorwacja wejdzie do Unii Europejskiej. Będzie 28. państwem członkowskim Wspólnoty i  drugą, po Słowenii, byłą republiką Jugosławii w jej składzie.

Jak podkreśla chorwacki MSZ, wynik 66 procent jest znacznie lepszy od oczekiwanego.
Badanie agencji Promocija Plus wskazywało jeszcze przed referendum, że 55 proc. Chorwatów opowiada się za przystąpienia ich kraju do Unii, 33 proc. jest przeciw, a 11 proc. wciąż jest niezdecydowanych.

Chorwackie prawo nie wyznacza progu frekwencji koniecznego do uznania referendum za ważne. Frekwencja była jednak znacznie niższa niż się spodziewano i wyniosła 43,5 proc.

W przededniu referendum policja zatrzymała w Zagrzebiu pięciu eurosceptyków, którzy usiłowali zerwać z budynku flagi Unii Europejskiej. W pobliżu kampanię na rzecz członkostwa tego państwa w UE prowadziła minister spraw zagranicznych i europejskich Vesna Pusić. W Chorwacji przed głosowaniem nie obowiązuje bowiem cisza wyborcza.

W obawie przed niekorzystnym wynikiem referendum przedstawiciele rządu rozjechali się w sobotę po całym kraju, by namawiać do głosowania. Niska frekwencja sprzyjałaby bowiem eurosceptykom, a według sondaży za wejściem do UE opowiadało się 51-58 proc. Chorwatów, natomiast przeciwko jest 27-33 proc.

Wiec przeciwników wejścia tego bałkańskiego państwa do UE  zgromadził głównym placu stolicy kilkaset, głównie starszych, osób. Zorganizował go "Ruch dla Chorwacji - Nie dla UE", złożony z niewielkich ugrupowań nacjonalistycznych. Według chorwackich mediów, podobny wiec odbył się również w Rijece nad Adriatykiem.

W kampanii prowadzonej przed unijnym referendum na ulicach Zagrzebia nie było plakatów, a jedynym sygnałem zbliżającego się głosowania były porozwieszane na budynkach flagi UE.

Policja interweniowała w stolicy gdy kilkuosobowa grupa organizatorów i najaktywniejszych uczestników wiecu próbowała zerwać jedną z tych flag z pobliskiego budynku. Według rzeczniczki MSW Jeleny Bikić, zatrzymano pięć osób.

Protestujący wypisali na swoich transparentach wielkie hasło: "Dzień wielkiej zdrady" i rozdawali broszury zatytułowane "Z Jugosławii do Eurosławii?". Kolejni mówcy oskarżali w sobotę rząd socjaldemokraty Zorana Milanovicia o okłamywanie społeczeństwa, a jeden z nich nazwał gabinet (który doszedł do władzy po wyborach 4 grudnia) "komunistyczną oligarchią".

Jeden z zatrzymanych - lider skrajnie prawicowej, nacjonalistycznej Autochtonicznej Chorwackiej Partii Prawa, Drażen Keleminec - tłumaczył chwilę wcześniej, że wywieszanie flag unijnych jest w Chorwacji nielegalne. „Zerwiemy ją (…) choćbyśmy mieli umrzeć” - zapowiadał.

Keleminec przewiduje, że po wejściu do UE Chorwacja straci suwerenność. „Zawsze byliśmy okupowani, nigdy nie mogliśmy mieć własnej władzy w swojej ojczyźnie. Utworzyliśmy Chorwację i teraz po 20 latach mamy znowu nie mieć Chorwacji. Przyjadą azylanci i za rok będziemy mniejszością we własnym kraju. Tu dojdzie do powstania, jeśli Chorwacja wejdzie do UE” - argumentował.

„Ludzie, którzy są za, nie są w euforii. Chorwacja wchodzi do Unii w zupełnie innej sytuacji, niż to było w 2004 roku. Mają więc podejście o wiele mniej emocjonalne, a bardziej zdroworozsądkowe” - ocenia minister Pusić. „Ci, którzy są przeciw, są skrajnie emocjonalni, wręcz agresywni. To się nie opiera na informacji, ale na emocjach” - przekonywała.

Tymczasem szef polskiej dyplomacji powiedział w piątek, że Polska chciałaby być z Chorwacją „w jednej rodzinie”. Zastrzegł jednak, że nie zamierza Chorwatom nic przed referendum sugerować. „Nie zamierzam agitować Chorwatów do głosowania za przystąpieniem; sami wiedzą o tym najlepiej” – zapowiedział w czasie konferencji prasowej w Warszawie.

Sikorski przypomniał przy tym siedmioletni wysiłek Polski poprzedzający przystąpienie naszego kraju do UE. Zwrócił też uwagę, że na akcesji najwięcej skorzystały środowiska najbardziej sceptycznie do niej nastawione.

Źródło: EurActive

 

Opublikowano: Poniedziałek 23 Stycznia 2012 przez Beata Skowrońska ostatnia aktualizacja: Poniedziałek 23 Stycznia 2012

Wróć